Szklanką po łapkach (odc. 2) – „Kijem w mrowisko”

16473267_292211081194011_9088601112972839911_n Przed wami kolejny odcinek „Szklanką po łapkach”, a w nim tematem przewodnim (a jakże by inaczej) mecz derbowy, ale także kilka uwag, co do przyszłości AZS-u. Zapraszamy 🙂


Na wstępie, jeżeli ktoś nie miał okazji, zapraszam do przeczytania mojego poprzedniego wpisu.

***

No to lecimy,

Akt I – Derby

10 szybkich wniosków z ostatniego meczu:

1. 4/20 za trzy punkty (CS 3/14), 28 zbiórek (CS 35), 12 asyst (CS 15)

2. Podkoszowe trio, Wall-Stelmach-Blaus – 35 punktów (w sezonie w/w trójka śr. 15 punktów, łącznie na mecz)

3. Drew Brandon 1/2, 193 cm wzrostu – 15 zbiórek (w sezonie śr. 6 zbiórek na mecz)

4. Aleksandar Marelja – 3 dni z zespołem, bez znajomości ligi i zagrywek. Z miejsca jeden z głównych filarów ataku, 13 oddanych rzutów w pierwszym meczu

5. Aleksandar Marelja na pewno nie będzie ostoją defensywy. Za to przynajmniej (na szczęście) potrafi trafiać do kosza (27 punktów)

6. Od stanu 20:12, goście notują serię 0-15 (20:27), i to w ciągu niespełna trzech minut

7. Od stanu 41:41, goście notują serię 6-17 (47:58), to akurat w ciągu trzech minut z małym haczykiem

8. W czwartej kwarcie, AZS dwukrotnie łapie 2-minutowe przestoje bez punktów

9. W ostatniej minucie spotkania, nasz zespół nie trafia do kosza ani raz, notuje za to trzy straty

10. W końcówce sędzia popełnił błąd przy akcji Woodsa, ale:

– po pierwsze, miał ułamek sekundy na reakcję, (bywały gorsze wpadki)
– po drugie, sędziowie nie mogli sprawdzić tej akcji na powtórce (przepisy FIBA)
– po trzecie, nie odgwizdano błędu kroków Q w tej samej akcji

Jeżeli ktokolwiek (klub, kibice) nadal twierdzi, że sędziowie wypaczyli wynik tego spotkania, polecam:

I. Wziąć głęboki oddech
II. Otworzyć piwo/wino/whisky lub zrobić ciepłą herbatę
III. Ponownie przeczytać powyższe dziesięć punktów
IV. Dać sobie na luz

Adnotacja do meczu z Turowem: Pamiętacie ile punktów w meczu przeciwko AZSowi, zdobyła para Waldow-Petrukonis? 39. Następnie przeciwko Asseco (i parze Wyka-Witliński), zdobyli jedynie 9 punktów. Dalszy komentarz myślę, że jest zbędny.

**********

Akt II – Hulaj dusza, piekła nie ma

Niedziela, około godziny 3:00, kilku koszykarzy było widzianych w jednym z koszalińskich klubów. Moment na pewno niefortunny, nie mniej ważniejszy jest inny fakt. A mianowicie taki, że nie jest to pierwsza tego typu sytuacja w obecnym sezonie. Już przed startem rozgrywek (we wrześniu), rozpoczęły się eskapady części drużyny w tzw. miasto.

Ciekawe okazało się na przykład „pożegnanie” Rodneriusa Lewisa (koniec testów), które było na tyle burzliwe i intensywne, że ów zainteresowany zabawę skończył pod stołem w jednym z lokali, zaś reszta o mało nie wdała się w bójkę.

Sezon PLK na dobre się nie rozpoczął, a po 27-punktowej domowej porażce z Polskim Cukrem Toruń (2 kolejka), ponownie większość drużyny, wraz z kilkoma pracownikami AZS-u, była obecna w jednym z klubów. Na tyle było wesoło, że jeden z uczestników imprezy dogorywał na stole, zaś niektórzy, m.in. Basabe, szukali (kolejnej) okazji do starcia.

Basabe niedługo potem z klubu zwolniono (m.in. za nieprofesjonalne podejście do treningów), a zawodnicy „podobno” dostali zakaz wychodzenia po porażkach w miasto. Napisałem „podobno”, bo tajemnicą nie jest, że od tamtego momentu widywano ich jeszcze kilkukrotnie na mieście (i to nie tylko po zwycięstwach). Nieoficjalnie także mówiono, że po kolejnej chwalebnej nocnej akcji, w jednym z lokali dostali „zakaz” wejścia.

Hmm, co by tu jeszcze, może historia z Dąbrowy Górniczej (już bez trenera Szczubiała)? Nie, wystarczy.

***

Dlaczego o tym w ogóle piszę?

***

Wiecie jak jest. Niezależnie od tego, czy miasto jest małe czy duże, tego typu sytuacje zawsze, ale to zawsze, prędzej czy później wychodzą. Problemem nie jest fakt, że „osoby z AZS-u” chcą czasem odpocząć i na przykład, wyjść do klubu by się odstresować, to chyba każdy z nas rozumie. Problem jest wtedy, gdy robi się to w nieodpowiednich miejscach, w nieodpowiednim czasie i w nieodpowiednim stylu.

Niezależnie czy ktoś pracuje w AZS na stałe, czy na sezonowym kontrakcie (jak np. zawodnik), powinien chyba zdawać sobie sprawę, że jest już traktowany jako osoba publiczna (w końcu klub, dotowany przede wszystkim z pieniędzy miejskich) i swoim zachowaniem, pracuje na opinię klubu (w tym także kibiców), i tego jak on jest w środowisku postrzegany.

Zapewne ktoś się w tej chwili na mnie obrazi, ale cóż, trudno. Fakty są takie, że nikt z nas nie jest kryształowy i każdy popełnia w życiu błędy (coś o tym wiem 😉 ). Nie mniej jednak, niedopuszczalne są dla mnie sytuacje, gdy z jednej strony wychodzi informacja, że zawodnicy (z własnej winy) dostają od prezesa klubu czyli ich szefa zakaz wyjść, zaś następnie są widywani z (niektórymi) pracownikami klubu, którzy swoją obecnością (lub brakiem reakcji) nie jako „przyzwalają” na takie zachowanie. Gdyby było inaczej, dany zawodnik pomyślałby „zobaczą mnie i będzie problem, nie warto” i chociaż tej derbowej nocy, z domu się nie ruszał.

Personalii (Lewisa i Basabe w klubie i tak nie ma) celowo nie podawałem, bo nie o to w tym wszystkim chodzi, by teraz robić polowanie na czarownice, a zwrócić uwagę i wyciągnąć wnioski na przyszłość. A co do wniosków…

**********

Akt III – Zaorać i zakopać?

Tak by było najłatwiej, ale nie tędy droga. Szanujmy to co mamy i wyciągnijmy ów wnioski. Jakie? Okiem laika, amatora i jednego z wielu kibiców, parę rad.

2017-12-19_15.36.27[1]

Klub,

Ludzie pracujący w klubie, są jego kibicami, to pewne.
Prezes Doliński dałby się „pokroić” za ten klub, to też jest pewne.
W życiu, czasami pewne sytuacje to kwestia splotu zdarzeń i pecha, tego też jestem świadom.

Nie mniej jednak, chyba trzeba się zastanowić (w środku, w klubie), czy wszystko jest odpowiednio poukładane.
Czy taka a nie inna gra/zachowania zawodników, nie ma czasem swoich (innych) powodów?
Czy obowiązki w klubie są odpowiednio rozdzielone, lub czy wszyscy w nim pracujący, działają na odpowiednich stanowiskach?
Czy może jednak brakuje do konkretnych zadań tzw. „rąk do pracy”?

Wyłączając na moment kwestie sportowe – marketing i promocja, intensywność działań w „social media”, kontakt z kibicem, klubowe gadżety, akcje społecznościowe – wszystkie te działy funkcjonują w klubie od lat, ale często bardzo (ale to bardzo) pobieżnie.

Brakuje pomysłów (bo mam nadzieję, że nie chęci)? Proszę bardzo:

– filmy promocyjne na początek sezonu/derby/święta/nowy rok,
– ulotki zapraszające (okresowo np. derby, Mistrz Polski itd) na mecze,
– meczowe gazetki,
– nowa strona internetowa (robiona od trzech lat),
– konkursy wakacyjne i świąteczne,
– AZS TV,
– spotkania z kibicami,
– na przykład raz na dwa miesiące dodatkowy trening koszykarzy z dzieciakami, np „Trenuj z AZS”
– dla zainteresowanych spotkanie z trenerem,
– lepsza jakość, większy wybór i dostępność gadżetów

Tak na szybko (bo byłoby tego więcej), 3 minuty pracy. Oddaję za darmo. Kibice będą na pewno zadowoleni, tylko mała sugestia, temat do przepracowania w ciągu jednego sezonu, a nie np. trzech.

Zespół i kibice,

12 spotkań, 9 porażek, z czego 5 różnicą ponad 20 punktów, a do tego przegrane z takimi tuzami ligi, jak Polpharma, Gliwice, Czarni, i to wszystko na własnym parkiecie. Do tego często dochodził styl, na poziomie rumuńskiej 5 ligi – wsparcie kibiców, zawodnicy stracili doszczętnie, zgadzam się.

Jednak mrożenie/obcinanie pensji, czy „bieganie” za zawodnikami po mieście ( bo i takie sugestie niektórych kibiców się zdarzały) na dłuższą metę raczej nie mają sensu. W pierwszym przypadku, i tak trzeba w końcu pieniądze wypłacić, w drugim, powiem tylko tyle – od ew. karania i subordynowania pracowników klubu, jest ich szef, czyli Prezes Doliński.

Podobnie jak w akapicie dotyczącym klubu, tu być może, co niektórzy także muszą się spotkać i pewne sprawy (np. podejście do zawodu) sobie po prostu obgadać i wyjaśnić, bo ewidentnie w środku nie gra. A tak poza tym, to trening, trening i jeszcze raz trening, czyli Dragan Nikolić. Tak jak pisałem ostatnio, trener już poznał prawdziwe oblicze tej drużyny, i teraz pole dla niego do popisu. Czy z tym wyzwaniem sobie poradzi? Czas pokaże.

***

Co do kibiców, to ciężko coś powiedzieć.

Z jednej strony, obrażanie się na AZS i bojkot meczy nie przyniesie niczego dobrego, zawodnicy przychodzą i odchodzą a klub zostanie, a jak wiadomo liczba kibiców = konkretne środki do kasy klubu.

Z drugiej zaś strony, nie dziwi mnie frustracja kibiców spowodowana wynikami, stylem i kolejnymi zaprzepaszczonymi szansami.

Generalnie każdy z nas, zrobi jak będzie uważał (i pewnie każdy, będzie miał na swój sposób rację), ja na kolejny mecz przyjdę na pewno. Nie mniej na ponowny doping i wsparcie z trybun, to już zawodnicy muszą sobie zapracować. Niestety całkowicie od nowa.