Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl

Szklanką po łapkach (odc 1.) – „Oko w oko z Jaroszem”

16473267_292211081194011_9088601112972839911_n Witamy w nowym cyklu na azs-fans.pl!

Oprocz „Ławki Rezerwowych”, swoje spojrzenie w tematach koszykarskich (i nie tylko), przedstawiał dla was będzie obecny Prezes KSK, Tomasz Jarosz.

Zresztą, oddajmy głos samemu zainteresowanemu 😉

Miało być ładnie i cukierkowo, bo przyszedł nowy trener, bo było optymistycznie po Radomiu, a Chatkevicius zagrał swój najlepszy mecz, ale nie będzie. Wyjątkowość sytuacji, w jakiej obecnie znalazł się AZS (po Zgorzelcu, przed derbami), sprawiły, że bez zbędnych uprzejmości, po prostu lecimy z tematem.

**********

Choć, może jednak odpowiem na nurtujące co niektórych pytania, „dlaczego ja?” i „kim ty w ogóle jesteś?”.

Tak po krótce, prawie 15 lat przy AZS, z czego 4 lata w roli prezesa KSK, oficjalna współpraca z dwoma prezesami klubu i nieoficjalna z dwoma kolejnymi, współtwórca* strony azs-fans.pl, podcastu „Ławka Rezerwowych”, współorganizator* szeregu akcji społecznościowych, czy też stricte kibicowskich jak gadżety, oprawy i doping (oczywiście wolontariat, choć pensja też nie byłaby zła).

Do tego bezprecedensowość, nieszablonowość, umiejętność utrzymania presji otoczenia i co najwyżej w sobie cenię, odwaga publicznego nazwania rzeczy po imieniu (czy tj. mądre to już inna sprawa), wtedy gdy inni potrafią tylko pilnować, by za dużo nie stracić. Poczułem się właśnie, jakbym sam sobie przybił piątkę, dziwne uczucie… 🙂

*A dlaczego „współtwórca, współorganizator”? Bo w przeciwieństwie do wielu osób, rozumiem istotę posiadania dobrego zespołu ludzi i faktu, że samemu to można co najwyżej skorzystać z toalety.

**********

Ludzi, generalnie dzielę (pod względem ambicji) na trzy grupy:

1) Bardzo ambitni – niezależnie czy są „dobrzy” czy „źli”, i czy wybierają drogę „fair play” czy tzw. po trupach do celu, po prostu idą po swoje. Zakładają sobie jakiś cel (np. chce być bogaty, chce schudnąć, chce mieć lepszą pracę), a następnie robią wszystko by go osiągnąć, niezależnie od otoczenia.

2) Średnio ambitni – faza przejściowa pomiędzy górą a dołem. Grupa ludzi, która ma spore ambicje i konkretne plany, ale z racji wynikających po drodze trudności (choćby finansowych), czy np. negatywnego wpływu otoczenia (rodzina/znajomi etc), często się poddaje i przykładowo stwierdza „….. bogaty/schudnąć/lepszą pracę, ale w sumie i tak jest ok”.

3) Ambitni inaczej – czyli ta część społeczeństwa, która z racji swoich problemów, nastawienia do życia, czy po prostu życiowego lenistwa, bardzo negatywnie wpływa na osoby z tych „średnio ambitnych”. Przykładowo:

„Ma fajne auto? –> niech mu się zepsuje, kasa pewnie kradziona, w nocy mu je porysuje”
„Chcesz iść na studia/mieć nową pracę? –> nie ryzykuj, zostań w spożywczaku, inni mają gorzej”
„Chciałabyś wyglądać jak tamta dziewczyna? –> Na pewno ma sztuczne cycki, jest tępa i daje na boku za ciuchy”

A co to ma do koszykówki i AZS-u? A no właśnie, całkiem sporo (przynajmniej według mnie).

***

Większość kibiców, nauczona historią i błędami rządzących z lat poprzednich, potrafiła szybciej lub wolniej, zdiagnozować poszczególne problemy tej drużyny:

a) Rozluźnienie w zespole, brak obrony, brak schematów i w końcu brak pożądanych wyników, proste – zmienić trenera
b) Problemy na rozegraniu, proste – zmienić rozgrywającego
c) Problemy pod koszem, proste – zmienić środkowego

I to jest zrozumiałe, akcja = reakcja, trochę jak u mechanika. Jednak tym, o czym dużo osób zapomina, jest sama drużyna. I dlatego, od pewnego czasu zastanawiam się, czy największym problemem nie jest nastawienie samych zawodników. Ale najpierw ciut statystyki.

***

W obecnym sezonie AZS, notuje bilans 3 zwycięstw i 8 porażek, a historia wyglądała następująco:

Zwycięstwa (3):

4. Kolejka, AZS vs Trefl 82:72 (+10) – 30 minuta meczu (+17)
9. Kolejka, AZS vs Krosno 89:84 (+5) – 29 minuta meczu (-13)
10. Kolejka Rosa vs AZS 75:92 (+17) – 27 minuta meczu (+19)

Porażki (8):

1. Kolejka, Anwil vs AZS 93:85 (-8) – 26 minuta meczu (-17)
2. Kolejka, AZS vs Toruń 63:90 (-27)
3. Kolejka, King vs AZS 100:77 (-23)
5. Kolejka, Stelmet vs AZS 102:79 (-23) – 33 minuta meczu (-31)
6. Kolejka, AZS – SKS 81:86 (-5) – 31 minuta meczu (+8)
7. Kolejka, MKS vs AZS 79:56 (-23) – 35 minuta meczu (-25)
8. Kolejka, AZS – GTK 90:97 (-7) – 29 minuta meczu (+8)
11. Kolejka, Turów vs AZS 106:78 (-28)

W skrócie to oznacza, że:

– Trzy dotychczasowe zwycięstwa, odniesione zostały przy totalnych zapaściach rzutowych naszych rywali, co potwierdza fakt, że największe przewagi osiągnięto już w trzecich kwartach (Trefl +17 i Rosa +19), lub rywal „oddawał” spotkanie (Krosno +13 -> -5)

– Z ośmiu dotychczasowych porażek, tylko w jednym meczu (Anwil, Stelmetu nie liczę) udało się na koniec zmniejszyć rozmiary porażki (poniżej 10 punktów), w pięciu rywale do końca powiększali/utrzymywali własne przewagi, a w dwóch to AZS stracił 8-punktowe prowadzenie.

***

Tak, klub nie popisał się z zatrudnieniem D. Szczubiała na stanowisku trenera, czy „zezwoleniem” na ściągnięcie pary Chatkevicius-Watkins, która śmierdziała nie wypałem już od sierpnia. Nie mniej jednak, zastanawiające jest podejście samych zawodników. Po transferach do Koszalina, wszyscy jak jeden mąż mówili o tym, że to dla nich szansa na nowy/lepszy rozdział w ich karierach, co wstępnie zapowiadało chęć walki, nie tylko o własne statystyki ale także o klubowe wyniki.

Wyników jednak nie było, a każdy mowił (w tym sami zawodnicy): „Słaby trener, niedoświadczony sklad”. W międzyczasie sprowadzono Woodsa i wymieniono Szczubiała na Nikolicia. A więc zawodnicy, dostali tak naprawdę tego, czego oczekiwali. Efekty?

A) Po zwolnieniu trenera Szczubiała, atmosfera w samej drużynie była wręcz szampańska (i to dosłownie), a o mało co nie doszło na własnym parkiecie, do dwóch porażek z drużynami z dna tabeli PLK.

B) Po dojściu trenera Nikolicia, na fali optymizmu, atmosfery i własnej skuteczności, AZS rozgrywa najlepszy mecz w sezonie pokonując Rosę w Radomiu. Po meczu, ochów i achów nie było końca, każdy podkreślał, jak to zmiana trenera była ważna i jaki potencjał ma drużyna. Czyli klasyczne (jak to mawia moja dziewczyna) „słodkie pierdzenie”.

Mija tydzień, ponownie spore oczekiwania i nadzieje (przynajmniej co do stylu), mecz w telewizji, zainteresowanie kibiców PLK i co? Jak mawia kolejny klasyk – „i gówno”. AZS dostaje prawie 30-ma punktami w trąbe od przetrzebionego Turowa (odejście dwóch podstawowych rozgrywających i trenera), od najsłabszego Turowa od lat, z dodatkowym problemem w polskiej rotacji.

1. Kwarta 22-9, 2. Kwarta, 26:19, 3. Kwarta 27:30, 4. Kwarta 31:20 = 28 punktowa porażka. Istny dramat.

***

Zresztą tu nie chodzi o same wyniki, ale fakt, że ponownie wracamy do telenoweli pt. „styl i zaangażowanie”. Kto spojrzy w statystyki z ostatniego meczu, powie jedno – „podkoszowi Turowa wygrali mecz”. Oczywiście, każdy wie o słabościach AZS-u pod koszem i każdy próbuje to wykorzystać.

Ale czy brak dobrego środkowego, to główny problem tego zespołu? Co w takim razie z odpowiedzialnością reszty drużyny i pozostałymi atutami, w postaci choćby „dobrych/bardzo dobrych strzelców za 3”?

Jak to możliwe, że raz na trzy/cztery mecze, Akademicy potrafią się spiąć w obronie i jednak spotkanie wygrać?

Jak to możliwe, że pomimo drastycznej przewagi pod koszem (Dylewicz, Stefański, Marković, Zack), Trefl jednak swój mecz w Koszalinie przegrał (w tym nawet zbiórkę 29-37)?

***

Niewątpliwie nowy podkoszowy jest potrzebny, od zaraz – pełna zgoda.

Ale skoro ci sami zawodnicy potrafili zagrać z pianą na ustach, choćby w meczu z Treflem, to znaczy, że potrafią. A skoro potrafią, a mimo to notorycznie przegrywają wysoką ilością punktów, to znaczy, że nie wszyscy grają w jednej drużynie.

W obecnej koszykówce, opartej na szybkiej grze i rzutach 3-punktowych, porażki 20-30 punktami to nie jest nokaut, to jest gwałt z premedytacją. Mówi się często, że granica pomiędzy zwycięstwem a porażką jest bardzo cienka, w tym wypadku tak nie jest.

Jest w tym zresztą pewna zależność: Dla AZS-u, Puchar Polski w 2010 czy medal w 2013 roku to były anomalie, pozytywne wyjątki od niechlubnych tradycji zwolnień/afer/marnotrawienia pieniędzy i przykrych wyników. Podobnie jest z obecną drużyną, a rzekłbym, że nawet jeszcze gorzej. Tu anomaliami są nie tylko zwycięstwa, ale także porażki, niską różnicą punktów. Gdzie ten pazur i ambicja, czy zapowiadane zadziorność, sportowa agresja i jeżdżenie po tyłkach?

***

Po meczu w Radomiu, uśmiechów nie było końca. Jednak już tydzień później, zespół pokazał nowemu trenerowi swoją prawdziwą twarz (nam dobrze już znaną). Na meczu Nikolić nie wytrzymał i zdeptał swoją marynarkę. Po meczu dalej nie wierzył, jak w jednym momencie, praktycznie cała drużyna może zagrać aż tak słabo. Gdybym był trenerem, taką grę swoich podopiecznych, potraktowałbym, jako środkowy palec wymierzony w moją stronę. I chyba w tym przypadku, było podobnie.

Za chwilę kluczowe momenty sezonu dla AZS-u. 16 grudnia o 18:00, rozpoczyna się zabawa w „nagłą śmierć”. Przed klubem Czarni i Legia w Koszalinie, Asseco na wyjeżdzie i Start Lublin ponownie w Koszalinie. Kolejne potknięcia z rywalami z dołu tabeli (choć Asseco, to obecnie inna liga dla tego AZS-u), całkowicie ugotują ten zespół i odsuną dużą część kibiców od przychodzenia na ich spotkania i to już w grudniu/styczniu. Scenariusz dla klubu i kibiców także, dramatyczny.

Więc wracając do samego początku, to jak będzie panowie? Bardzo ambitni, średnio ambitni czy ambitni inaczej?

***

A co do derbów. Wiecie jak jest 😉

Przyjmijmy ten ostatni razp pozytywny scenariusz i załóżmy różowe okulary. Zabierzcie kolegów i koleżanki, załóżcie białe koszulki i w najbliższą sobotę stawcie się na naszej hali. W końcu to derby, a zwycięzca może być jeden. Tylko AZS, tylko Koszalin!