Trzy, dwa, jeden…Start!

normalWygrana po dwóch dogrywkach w Gdyni tchnęła entuzjazmem w koszalińskie środowisko koszykówki. Do końca sezonu zasadniczego pozostało dziesięć kolejek, bądźmy szczerzy szanse naszego klubu na grę w ćwierćfinałach są bardzo małe, to jednak ostatnie spotkanie z Asseco daje nam powody by z większym optymizmem zaglądać na kolejne mecze w Hali Widowiskowo-Sportowej. Po prawie miesiącu do Koszalina powracają rozgrywki Polskiej Ligi Koszykówki. Odpoczynek po meczu z Polfarmexem był wskazywany nawet przez lekarzy.

Zwolnienie lekarskie powoli dobiega końca. Do Koszalina przyjeżdża Start Lublin, który jest bezpośrednio za nami w tabeli. W Lublinie wygrać się udało, ale od tamtej pory doszło tam do kilku zmian. Przyjrzyjmy się im.

A zmieniło się wiele

Nieudanie rozpoczął swoją trenerską karierę Andrej Žakelj. Lublinianie pod jego wodzą nie wygrali żadnego z siedmiu meczów co naturalną koleją rzeczy doprowadziło do jego zwolnienia. Następcą został jego rodak, dobrze znany nam David Dedek, któremu w debiucie udało się nastraszyć Anwil Włocławek. Na pierwsze zwycięstwo Startu długo nie trzeba było czekać, ofiarą była Polpharma, która uległa po szalonym meczu z bójką – Anthonego Milesa z jednym z kibiców – w tle.

Od meczu z Akademikami, oprócz trenera, doszło do kilku zmian w zespole. Czołowy strzelec ligi Brandon Peterson obrał kierunek na Francję, a Jan Grzeliński i Grzegorz Małecki powędrowali do Tarnobrzega. Klub wzmocnił m. in. Nick Kellog, który powrócił do Lublina po przerwie.

jjj

David Dedek powraca do Koszalina, tym razem w roli gościa (fot. startlublin.pl)

Bez wygranej na wyjeździe

Od „ery” Davida Dedka jego zespołowi udało się wygrać pięć razy, w czternastu meczach i to by było na tyle, bowiem w wielu meczach zdarza się, że lublinianie nie ma żadnych atutów i przegrywa ze swoim rywalem bez większych szans. Start do tej pory jako jedyna drużyna nie wygrała na wyjeździe.

W domu nie ma spokoju

Zwycięstwo bez pościgu, bądź nerwowej czwartej kwarty w Koszalinie? W tym sezonie jeszcze nie widziano. w każdym z czterech wygranych meczów w naszym mieście AZS gonił, bądź wygrywał mecz w ostatnich minutach. W dodatku ze wszystkich meczów, w których najbardziej upatrywano dwóch punktów (Asseco, Trefl, Polpharma, Krosno, Polpharmex) wygraliśmy tylko raz, ze Starogardem Gdańskim. Ciężej wskazać ich więcej skoro na dziesięć meczów tylko trzy z nich zakończyły się zwycięstwem naszej drużyny. Teraz oczywiście też jesteśmy faworytami, ale znając przeszłość w sobotę możemy spodziewać się wszystkiego.

Lepszy Lublin

Na sam koniec odejdźmy od głównego tematu. Niech was to nie zmyli, nie jest to hasło związane z polityką. Niedawno dostałem pytanie od Artura – kibica naszego klubu. Myślę, że warto tutaj tę sprawę tutaj przytoczyć.

Otóż pytanie brzmiało następująco: „Którą z trzech drużyn, zagrożonych spadkiem (przyjmijmy, że one będą), widziałbym nadal w Ekstraklasie (Start, Polfarmex i Siarka, opcja AZS-u odpada)”. Bez dodatkowego namysłu stwierdziłem, że Lublin. Na początku wziąłem pod uwagę czynnik emocjonalny, w którym dominowały wspomnienia ze wszystkich wyjazdów w tamte strony, a zaraz potem czynnik koszykarski, czyli co obie drużyny wnoszą do PLK.

1) Polfarmex Kutno

W ostatnich chwilach dochodzą smutne głosy, że klub z Kutna jest w poważnych kłopotach organizacyjnych. Zawodnicy odchodzą z klubu z braku wypłat, a reszta jest oferowana innym zespołom. Problemy ze sponsorem oraz długi, które sięgają do debiutanckiego sezonu w lidze powodują, że coraz większe chmury zbierają się nad kutnianami.

W skrócie:

– trzeci sezon w ekstraklasie,
– udział w Play – Off (2016),
– wypełniona hala (a raczej sala szkolna)
– problemy finansowe

2) Siarka Tarnobrzeg

Są tacy co kochają ten klub (głównie za to, że wnoszą do tej ligi niemałą dozę amatorstwa), ale jest i większość, która co roku marzy o tym, aby Siarka w końcu zleciała z ligi i kiedy jest już bardzo blisko, to nagle okazuje się, że ona się nigdzie nie wybiera. Tym razem może być inaczej.  Nawiasem mówiąc Siarka obecnie zajmuje ostatnie miejsce w tabeli.

W skrócie:

– siódmy sezon w ekstraklasie,
– brak udziału w Play – Off,
– małe zainteresowanie meczami, hala wypełniona w połowie

BONUS

– brak strony internetowej,
– prezes jest trenerem, albo na odwrót

3) Start Lublin

Start wrócił na najwyższy szczebel w tym sam sezonie, w którym debiutował Polfarmex. Przyjmuje się, że liga powinna zabiegać o największe ośrodki w Polsce, a takim bez wątpienia jest Lublin, miasto wojewódzkie, największe na wschód od Warszawy. Oprócz tego, że ten klub ma ciekawą (pierwszym czarnoskórym zawodnikiem w PLK był Kent Washington zatrudniony właśnie w Lublinie) i bogatą historię (trzy brązowe medale) to ma największy potencjał finansowy i dziw bierze, że do tej pory rynek zawodników jest tam badany z miernym skutkiem. Mimo słabych wyników przez te lata, od ponownego awansu, na mecze do hali Globus chodzi średnio ponad dwa tysiące widzów (piąty wynik w lidze). Ten ostatni argument jest jokerem w talii Arkadiusza Pelczara (prezesa Startu), który rozwiewa wątpliwości kto powinien zostać z nami w Ekstraklasie.

W skrócie:

– klub posiadający bogatą historię, mający historycznie podobny staż w Ekstraklasie co AZS,
– większe miasto, większe zainteresowanie koszykówką,
– jedna z największych hal w lidze,
– największe możliwości finansowe z w/w dwójki

Bez nerwów

Nie zapominamy o tym, że mimo wszystkich argumentów „za” Lublin jest naszym najbliższym rywalem i należy się z nim odpowiednio rozprawić, aby zwiększyć dystans pomiędzy grupą outsiderów. Przekonujące zwycięstwo, bez zbędnych nerwów? Wzięlibyśmy w ciemno, w końcu tego jeszcze nie widzieliśmy na Śniadeckich.

Do zobaczenia na meczu!

dawg

Fotografia tytułowa pochodzi ze strony startlublin.pl