Z kart historii: jak AZS zdobył Puchar Polski

22-2.jpg~originalNa łamach naszej strony lądujemy dzisiaj z nowym cyklem. „Z kart historii” będzie serią tekstów, w których przypominać będziemy o pamiętnych wydarzeniach związanych z naszym klubem. Planowo wpisy mają ukazywać się co dwa tygodnie. Jak będzie z regularnością? Postaram dać z siebie wszystko i mieścić w obiecanych ramach.

Dzisiejszego popołudnia widziałem się z jednym z kibiców, który na odchodne powiedział mi, że dobrze byłoby coś wspomnieć o kolejnej rocznicy, choćby na fanpage Stowarzyszenia. Ani nie przytaknąłem, ani nie odmówiłem. Po chwilowym namyśle, z tyłu głowy, niewiadomego pochodzenia mi głos mówił „Ale, żeby nic nie wspomnieć?”. Właśnie tak doszło do popełnienia tego tekstu i startu nowej serii na AZS Fans, na którą zanosiło się od dłuższego czasu, tylko musiał nadejść odpowiedni moment. Oto jest.

Nie może być inaczej, dobry początek musi być powiązany z najprzyjemniejszymi chwilami. Dwudziesty pierwszy lutego jest piękną datą w kalendarzu kibica AZS-u, dzisiaj mija siódmy rok od zdobycia jedynego trofeum w historii klubu – Pucharu Polski. Brązowy medal Polskiej Ligi Koszykówki, dwukrotny udział w finale Pucharu Polski (jedno zwycięstwo) i udział w grze o Superpuchar kraju to jak dotąd najważniejsze osiągnięcia Akademików. Dla jednego kibica ważniejszy będzie brązowy medal, bo w końcu ten upragniony, w końcu pomyślny awans do półfinałów i w końcu wśród najlepszych. Dla drugiego fana będzie odwrotnie i to Puchar Polski będzie ponad wszystkie inne medale, które nie są złote, bo przecież pamięta się tylko zwycięzców.

W miniony weekend byliśmy świadkami jak Stelmet Zielona Góra sięgnął po puchar – również w Warszawie. Wprawdzie nie był to Torwar, ale wystarczyło to by pobudzić wyobraźnię i pamięć, aby cofnąć się o te siedem lat.

A zaczęło się niewinnie

Po zwolnieniu Rade Mijanovicia (jednorazowy epizod jako pierwszy trener zaliczył też Wojciech Królik) i sześciu porażkach z rzędu zespół objął Mariusz Karol, którego zadaniem było odbudować morale drużyny i powalczyć o ponowny awans do Play-off. Do zespołu dołączył Dante Swanson i już w pierwszym meczu koszalinianie mieli wielką szansę ograć Trefla Sopot na ich własnym parkiecie. W kuluarach mówiło, że jedną z przyczyn porażki było to, że Trefl w drugiej połowie rzucał na kosz, który…był usadowiony pięć centymetrów niżej.

AZS udział w Pucharze Polski rozpoczynał od czwartej rundy eliminacyjnej w Jaworznie, gdzie nie miał problemów z MCKiS-em wygrywając 57:91. Dwudziestego stycznia, w ćwierćfinale, AZS miał okazję do rewanżu nad Polonią 2011, dwa miesiące wcześniej doszło w Koszalinie do kompromitującej porażki z podopiecznymi Mladena Starcevicia, którzy wygrali swój pierwszy w historii mecz na poziomie ekstraklasy właśnie z koszalinianami. Na szczęście w meczu pucharowym nasi zawodnicy nie mieli większych problemów i wygrali 87:76

Jeden z najlepszych w historii

Piętnastego lutego do Koszalina przyjechał jeden z najlepszych w dziejach ligi zespół. Asseco Prokom Gdynia doszło w ówczesnym sezonie do ćwierćfinału Euroligi, do tej pory żaden zespół z Polski nie zbliżył się do tego osiągnięcia. AZS bez Igora Milicicia, Prokom bez Qyntela Woodsa. Warto przypomnieć, że do tamtego momentu Prokom był niepokonany w lidze, serię przerwał George Reese, Dante Swanson i spółka, którzy rozstrzelali gdynian rzucając trzynaście celnych na dwadzieścia siedem prób za trzy! Jedziemy na finał do Warszawy gdzie zagramy z Turowem. A mecz z ekipą Tomasa Pacesasa? Sami zobaczcie! To był bez wątpienia jeden z najlepszych meczów jakie widział Kurnik.

 

Sam awans do finału był mobilizacją wśród kibiców, cena wyprawy nie grała roli, cel był jasno określony – dostać się na warszawski Torwar w dniu meczu. Same zapisy trwały bardzo szybko, a dzięki dotacjom od sponsorów i samego Igora Milicicia udało się obniżyć cenę wyjazdu do symbolicznej kwoty.

16839371_10202616598814126_1299410461_n

Fotografia pochodzi z prywatnych zbiorów autora

 

Osiem autokarów i tabuny osobówek wyruszyły spod parkingu obok Teatru Bałtyckiego o czwartej rano do stolicy Polski. Śnieg i mróz towarzyszył w tamtym okresie wyjazdowiczom, może nie było aż tak dramatycznie jak w Tarnobrzegu, to jednak warunki były o wiele cięższe niż te, które mamy obecnie za oknem. W tamtym czasie nikt się wtedy tym nie martwił, powiem więcej, AZS wygrał ten puchar już w dniu wygranej z Asseco. Koszykarski Koszalin był wtedy tak bardzo głodny sukcesu, że nie mógł zaprzepaścić takiej okazji, a oponentem był wiecznie drugi w tamtym czasie Turów Zgorzelec, który mógł być podrażniony brakiem jakiegokolwiek trofeum w swoim dorobku.

10-4.jpg~original

 fot. www.rafaloleksiewicz.pl

 

Z samego meczu niewiele pamiętam,  mimo że AZS wygrał tylko pięcioma punktami, to jednak przez większość meczu miał bezpieczną przewagę (osiemnaście punktów przed czwartą kwartą). Po końcowym gwizdku wszystko stało się jasne, w tle zabrzmiało „We are the champions” zespołu Queen, a Igor Milicić w geście triumfu uniósł puchar. Pięciuset osobowa grupa w biało-niebieskich barwach jak i ci, którzy oglądali ten mecz w swoich domach mogli po tylu latach posuchy w końcu zatopić się w łzach szczęścia. Przez najbliższe dni Koszalin był pijany z radości. W oczekiwaniu na kolejne sukcesy…przeżyjmy to jeszcze raz!

 

Puchar Polski w barwach AZS-u zdobyli:

Trenerzy: Mariusz Karol i Wojciech Królik

Zawodnicy: Mirko Kovac, Tomasz Stępień, George Reese, Piotr Urbański, Dante Swanson, Adam Metelski, Grzegorz Arabas, Vladimir Tica, Michael Kuebler, Sebastian Balcerzak, Grzegorz Surmacz i Igor Milicić

Na koniec pozdrowienia dla wszystkich, którzy byli obecni na tamtym wyjeździe

dawg (autokar nr 5)

Fotografia tytułowa pochodzi ze strony www.rafaloleksiewicz.pl